PEWNIE ŻADEN ZE MNIE WIELKI FILANTROP, ALE…

111

Cóż, nikt nie powinien dyskutować z tym, że należy pomagać, dlatego ja również jak tylko mogę to pomagam, bez względu na okoliczności, czas, czy pogodę…

Tym razem był to bieg charytatywny na rzecz Fundacji Gajusz, prowadzącej hospicjum dla dzieci w Łodzi. Odbył się on 11 grudnia 2016r. w Arturówku obok Centrum Zarządzania Szlakiem Konnym przy ul. Wycieczkowej. Bieg bardzo trudny bo w deszczu, ścieżki pozamieniane w bagno, do tego przenikliwy, zimny wiatr. Do mety 5.4 km leśnymi dróżkami. Dobiegło nas około 350 przemoczonych i ubłoconych od stóp do głów, ale było warto bo przy okazji zebraliśmy około 15 tysięcy.

2

Bieg ten ma swoją smutną historię. Zaczęła się ona w 2013 roku. W tym samym miejscu odbył się „Bieg dla Julki”, aby zebrać środki na leczenie walczącej z nowotworem dziewczynki. Julka Gajzler z nadzieją w głosie osobiście dziękowała uczestnikom przez telefon. Z tych samych powodów bieg odbył się także rok później, jednak na starcie na zawodników czekała smutna wiadomość o śmierci dzielnej nastolatki. Mimo łez i przygnębienia wszyscy zdecydowali się przebiec trasę bez ścigania, dla uczczenia pamięci Julki. Od zeszłego roku zawody te stały się już tradycją i są rozgrywane jako „Bieg Gajusza im. Julii Gajzler”.

Nie wyobrażam sobie, że mogło mnie tam zabraknąć, na samą myśl, że jako ojciec mógłbym przeżyć podobną historię serce mi pęka. Dlatego nie zważając na pogodę, wystartowałem, bo wiem, że mój trud to nic w porównaniu z cierpieniem chorych dzieciaków i ich rodzin. Satysfakcja, że można bezinteresownie dorzucić swoje dosłowne „trzy grosze” sprawia, że wszystko inne przestaje mieć znaczenie.

A najważniejsze jest to, że każdy może się do nas przyłączyć, może z nami pobiec dla Julki, wspierając przy tym szczytny cel.

http://www.gajusz.org.pl/

Pozdrawiam Was serdecznie.

4 3