JAK WOJTEK ZOSTAŁ KOLARZEM ;-)

Kolarz

Jako młody chłopak uwielbiałem grę w piłkę nożną i marzyłem po cichu, że kiedyś zostanę sławnym piłkarzem. Wspólnie z kolegami całymi dniami graliśmy w piłkę na boiskach zaadoptowanych z łąk i pastwisk. Nie mieliśmy super równego terenu jak dzisiejsza młodzież na orlikach, nam wystarczyła dobrze skoszona trawa na łące i bramki zbite z desek 🙂 Choć nie byłem jakoś wybitnie uzdolniony, powiedziałbym nawet, że byłem raczej przeciętniakiem, wcale mnie to nie odstraszało. Czułem, że jak będę dużo pracował to osiągnę to co zamierzam. Co prawda miałem krótki epizod w swoim życiu z profesjonalnym szkoleniem, bo „aż” przez 3 miesiące trenowałem w ŁKS (Łódzkim Klubie Sportowym), jednak mój Tata stwierdził, że nie jest w stanie pogodzić pracy z dowożeniem mnie na treningi i tak zakończyła się moja kariera piłkarza 🙁

Pewnego dnia będąc na treningu w lokalnym klubie piłkarskim Polonia Andrespol, zupełnie przez przypadek dowiedziałem się, że prowadzony jest nabór do sekcji kolarstwa szosowego. Jeździłem na rowerze od dziecka ale nie na szosowym, wspomnę tylko dla tych, którzy nie znają tamtych czasów, że rower Wigry 3 czy Jubilat to było mistrzostwo świata 🙂

Na spotkanie rekrutacyjne do sekcji poszedłem razem z kuzynem, miałem wówczas niecałe 13 lat, Gdy dowiedzieliśmy się, że wpisowe w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze to ok 20 zł i otrzymuje się w zamian kolarkę do trenowania to uśmiech nie schodził nam z twarzy 🙂 To było coś fantastycznego mieć własny rower i to jaki…20 kilogramowy stalowy Huragan! Hehehe 🙂

Zapisaliśmy się i zaczęliśmy trenować. Początki nie były łatwe, ale jakoś dawaliśmy radę. Kuzyn po jakimś czasie zrezygnował a ja poświęciłem się temu na dobre.

Poznałem w tym okresie swojego życia, mnóstwo wspaniałych ludzi, trenerów, kolarzy z zespołu i Kadry Makroregionu Łódzkiego. Mój czas w kadrze, wspominam jako cudowny okres zgrupowań i wyjazdów. Gdy moi znajomi wolny czas spędzali w domach ja miałem szansę zwiedzać najwspanialsze zakątki naszego kraju, osiągając przy tym lepsze i gorsze wyniki, mniejsze i większe sukcesy,  nagrody, dyplomy i medale. Dziś z ogromnym sentymentem wracam myślami do tamtych chwil.

Kolarstwo ukształtowało mój charakter, pokazało, że ciężką pracą i wiarą w sukces można osiągnąć bardzo wiele. Tę dyscyplinę sportu polecę każdemu młodemu człowiekowi, który chce nauczyć się walki, wytrwałości i determinacji w działaniu.

Dziś sam jestem Tatą i próbuję zaszczepić w moich dzieciach dokładnie te same wartości, głęboko wierząc, że kiedyś to zaprocentuje. Synek już dziś mówi, że chce zostać tak jak Tata kolarzem 🙂 Jest jeszcze za mały, aby zacząć przygodę z kolarstwem ale jak nadejdzie ta chwila i nadal będzie chciał trenować to ma moje pełne i nieskończone wsparcie, bo wiem, że Jemu też to pomoże w życiu tak jak kiedyś mi 🙂

Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci abyś i Ty znalazł właściwą drogę w swoim życiu 🙂

Wojtek Stroiwąs

Autor

Wojciech Stroiwąs

Nazywam się Wojtek Stroiwąs i mam 36 lat. Mam wspaniałą rodzinę, dla której jestem w stanie zrobić absolutnie wszystko. Moją pasją jest sport i podróżowanie, dlatego staram się łączyć te dwie rzeczy w jedno tak abym miał 100% satysfakcji z tego co robię :-) Uwielbiam biegać, biegam od trzech lat. Kocham również jazdę na rowerze. Przez sześć lat uprawiałem kolarstwo szosowe z większymi bądź mniejszymi wynikami. Moje motta życiowe to: "Żyć w zgodzie z ludźmi i samym sobą i cieszyć się każdym dniem" oraz "Szczęście sprzyja tylko tym, którzy ciężko pracują i mocno wierzą w swój sukces".

Dodaj komentarz